Taka sobie kurka

_DSC9582

Była raz sobie kurka z podwórka, w słońcu jej lśniły zielone piórka…

Nie mam w domu kurczątek ani króliczków na Wielkanoc, więc jak tylko zobaczyłam ten wykrój na papavero, postanowiłam uszyć sobie kurę i od razu bardzie świątecznie się zrobiło 😀 i nawet słońce wyszło. Pewnie uszyłabym nawet całe stadko, gdby nie brak czasu.

Kurkę szyje się naprawdę migusiem, bo i prosta jest jak nie wiem co 😉 chociaż ja swoją szyłam pół dnia – między jednym wyjściem a drugim: skrzydełka – wyjście, dzióbek i oczka – wyjście, i tak „w koło Macieju” 😉

Moja kokoszka uszyta jest z w 100% z bawełnianych resztek – to jeszcze jeden argument na to, że resztek nie opłaca się wyrzucać 🙂 Jako oczka ma wbite dwie napy, a skrzydełka pełnią funkcję kieszonek – po dwie z każdej strony.

Coś mi się zdaje, że będę musiała jej uszyć koleżankę, a może i kogutka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *