Pierwszy garnitur

_DSC9194

No i jest… Garnitur i koszula… Ufff, czas najwyższy, bo sprawdzian 1 kwietnia i nie jest to wcale żart prima-aprilisowy.

Wykrój koszuli, spodni i marynarki pochodzi z papavero.pl: koszula w rozmiarze 170 cm – bo w wykrój wkradł się drobny błąd, który zauważyłam dopiero w czasie krojenia materiału, marynarka w rozmiarze 164 cm – bo nie było wykroju na 158 cm ;), a spodnie normalne, w rozmiarze 158 cm.

Szycie rozpoczęłam od koszuli, bo doszłam do wniosku, że będzie najłatwiejsza. Niestety, wszystkie kosmetyczne wykończenia, stębnowania, etc.  zajęły mi sporo czasu, bo starałam się żeby wyglądała profesjonalnie 😉 Schowałam więc w środku wszystkie szwy karczków i listew guzikowo-dziurkowych oraz w mankietach, które zresztą skonstruowałam sama według przepisu papavero 😀 Obejrzałam przy tym wszystkie koszule mojego męża, w liczbie trzech 😛 i muszę stwierdzić, że wygląda prawie profesjonalnie, bo nie wyszła mi tylko listwa, na której są dziurki na guziki, tzn. jest tylko podwinięta pod spód – musicie uwierzyć na słowo zanim nie wstawię nowych zdjęć, bo te które zrobiłam dziś są mocno prześwietlone 😉 Koszula uszyta jest z bawełenki, lekko elastycznej i lekko perłowej.

Spodnie, jak to spodnie – proste były i bez żadnej filozofii, uszyły się szybko i bezstresowo 😉

Za to marynarka! Oj, z tą było gorzej 😛 Bałam się kołnierza, bo nigdy takiego nie wszywałam. Przeczytałam prawie cały internet nt. wszywania kołnierza do żakietów 😛 i kołnierz wszył się prawie sam 😉

Natomiast poległam przy wszywaniu rękawów. Nigdy nie lubiłam ich wszywać – chyba że raglanowe – a tu na dodatek okazało się, że są one jakby ciut za duże. Fastrygowałam, marszczyłam, upinałam, odpinałam, przepinałam i nic… ciągle rękawa było za dużo… wiedziałam, że trzeba go przyciąć, nie wiedziałam jak. A że jestem człowiek niecierpliwy, wzięłam marynarkę pod pachę i pojechałam do krawcowej, takiej prawdziwej. I rękawy wszyły się same, zajęło jej to 15 min. Ja męczyłam się z nimi cały wieczór, nie osiągając nawet mizernego efektu. Resztę wykończyłam już sama.

Kieszenie są naszywane, co nadaje garniturkowi bardziej sportowy charakter. Na rękawach naszyłam guziki, żeby zrobić takie oszukane mankiety. Cała marynarka podszyta jest czarną podszewką. I dziś mojemu garniturkowi brakuje tylko guzików, co zresztą widać na zdjęciach. Nie jest jeszcze doprasowana, ale przed sprawdzianem zdążymy 😀

Garniturek jest uszyty z bawełnianej tkaniny – będzię się gniótł, oj będzie – przypominającej jeans, którą dostałam od papavero w nagrodę za udział w konkursie 🙂

Najważniejsze, że mój syn straaasznie cieszy się ze swojego pierwszego garniaka 🙂 A zobaczcie sami jaki jest przystojniak 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *