Petit chic de Paris

_DSC8678

Szyk to może by był, gdybym tylko użyła flauszu wełnianego…

Ale ponieważ jest to pierwszy płaszcz jaki uszyłam w swoim życiu, wolałam nie ryzykować 😉

Płaszczyk czekał na realizację baaardzo długo – wykrój pochodzi z Burdy 9/2011, model 114 – bo wciąż wmawiałam sobie, że ja przecież płaszcza uszyć nie umiem! Ale muszę powiedzieć, że jak na pierwszy raz, to szyło się doskonale. Wprawdzie futerko „leniło” się niemiłosiernie, wszędzie wałały się małe włoski, ja sama wyglądałam jakbym żyła w stadzie conajmniej 20 kotów, ale jakoś je poskromiłam overlockiem 😉 Samo futerko to podobno imitacja futra ocelota – może w zamyśle to rzeczywiście miał być ocelot 😉 Zastanawiam się dlaczego u nas jest tak mały wybór sztucznych futerek i dlaczego są one tak drogie? Na szczęście potrzebowałam go niewiele, bo rękawki są w wersji 7/8, ale i tak zapłaciłam za nie tyle samo, co za 2m flauszu 🙁

Oczywiście nie uniknęłam paru pruć, szczególnie przy wszywaniu podszewki. Opisy w Burdzie jakie są, każdy szyjący wie! Myślę, że gdyby tłumacz bardziej przyłożył się, lub miał podstawową „wiedzę krawiecką” to nie pisałby głupot w stylu: „Zszyć szwy ramion na górnych częściach rękawów. Zszyć górne szwy na rękawach…” (cyt. z opisu Krótki płaszcz mod. 114) Opisy byłyby bardziej zrozumiałe i wielu pruć dałoby się uniknąć. Ja generalnie z opisów burdowych nie korzystam, ale czasami trzeba do nich zaglądnąć.

Podszewka kosztowała mnie wiele nerwów, dwie nieprzespane noce i trzy dni pracy. Choćby dlatego, że idąc za radą Burdy wykroiłam ją za krótką. Więc skończyło się  na sztukowaniu, potem zabawa w jej układanie, żeby nie ciągnęła rogów – i tak po tygodniu, powstał mój pierwszy płaszcz 🙂

Guziki również zrobiłam sama, ale tu akurat filozofii nie było 😉 wystarczyło skorzystać ze specjalnej praski do obciągania guzików, która wygląda mniej więcej tak, a która stoi sobie bezczynnie w warsztacie mojego teścia i tak sobie myślę czy czasem nie mogłaby trafić do mnie 😉 Lubię w płaszczach takie obciągane guziki, przynajmniej nie trzeba kombinować, dobierać i zastanawiać się czy pasują te kupowane w pasmanterii. Pomijam już sam koszt takiego guzika, który jest naprawdę niewielki.

Ale jestem z niego bardzo zadowolona 🙂 – marzył mi się długo i w końcu go uszyłam. Płaszcz, mimo że nie ocieplany, to na dzisiejszą wiosenną pogodę jest jak znalazł i już jutro zamierzam go wypróbować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *