Był sobie… materiał

_DSC2992Mam fazę na owijacze, poncha, koce tudzież inne opatulacze. Nieważne co, byle tylko było ciepło. Dlatego kupiłam 2m beżowej, fajnej, luźno tkanej wełny z domieszką czegoś tam… Miała być na płaszczyk prosty i klasyczny, ale … no cóż, czasem człowiek przekombinuje z pomysłem 😛 nie wszystko w życiu wychodzi tak, jakbyśmy chcieli 😉 nawet nie mam weny żeby o nim pisać, dlatego dziś skrotowo:

  • Wykrój mojego wynalazku: Burda 11/2013, model 107 – workowaty, długi sweter, bez guzików i innych zapięć, samowszywające się rękawy raglanowe 😉 – naprawdę, nie wiem czemu mnie tak zamroczyło 😉
  • Nie podeszłam w ogóle do tematu 3m pliski do odszycia brzegów – takie długości to nie moja bajka 😉 – brzegi podwinęłam zwyczajnie pod spód i dlatego jutro będę musiała je potraktować żelazkiem z parą, bo jednak nieznacznie się falują,
  • Dołożyłam odszycie szyi,
  • Z bólem serca stwierdzam, że mogłam uszyć o rozmiar mniejszy 🙁 – mogłabym przeszyć ten, ale nie chce mi się go rozpruwać, wolę uszyć nowy 😀 – z drugiej strony worek to worek, sylwetki nie wysmukli 😉
  • Kiedy mój mąż zobaczył mnie w nim wieczorem, stwierdził, że brakuje mi tylko rogatywki i strzelby na plecach i mogę iśc na partyzantkę 😉 😀 – grunt to umieć pocieszyć w niepowodzeniach 😛
  • W sumie, to nie jest aż taki zły ten… ten… płaszczo-swetro-koco-owijacz: jest ciepły, a że trochę workowaty??? oj tam, oj tam, kto by na takie rzeczy uwagę zwracał 😉
  • Nawet zdjęcia mi nie wyszły …

Wniosek??? Jak jest święto, to trzeba świętować, a nie partyznackie worki szyć 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *