Granatowa tunika, która miała być sukienką

_DSC3317Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że za sukienkami nie przepadam. A Ci, którzy mnie nie znają, aby to odkryć, wystarczy, że przeglądną zawartość kameleonowej szafy. Choć muszę przyznać, że w niektórych wyglądam całkiem dobrze i nawet je lubię 😛 Ale na pewno nie te „przed kolanko” 😉 A taki właśnie był model tej sukienki.

Bo… moja tunika to nic innego jak mini-sukienka z Burdy 12/2014, model 136. To ta z wielgachnymi kieszeniami, a raczej ich imitacją. Baaardzo oryginalna i kiedyś pokuszę się, żeby uszyć sobie dokładnie taką samą.

Tymczasem, na bardzo szybko, bo prawie tuż przed Wigilią, zmodyfikowałam burdową wersję. Flausz zastąpiłam dresówką pętelkową, stójkę wszyłam bez przeszywania pionową stębnówką, a z kieszeni zostawiłam tylko worki, wszyte w boczny szew. I tak powstała bardzo wygodna i ciepła tunika, która świetnie prezentuje się z legginsami, z jeansami i … eleganckimi wąskimi spodniami.

Przed świętami, nie udało mi się niestety zrobić zdjęć świeżo uszytej tuniki – „nówki nieśmiganej” – a po świętach, wypróbowana „w boju” już jest „ciut” rozciągnięta, jak to dresówka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *