Niesforna ogoniasta

_DSC8397

Od samego początku wszystko szło nie tak…

Najpierw nie byłam przekonana do tych falbanek z tyłu, potem mi się nie chciało, potem miałam dylemat: „krata na czarnym czy czarny na kracie?”, a potem…. a potem zwyczajnie się w nią nie zmieściłam! Jak to się stało?

Ja, jak to ja – muszę mieć „już-natychmiast” – nie mam w zwyczaju mierzenia ciuchów, gdzieś pośrodku szycia 😉 Bo i po co, skoro do tej pory wszystkie pasowały???

A tu klops! I to jaki!!! Bo okazało się, że…. ktoś przestawił skalowanie wydruku w moim komputerze. A może „się przestawiło”??? Tak mi się zdawało, że ten kwadracik kontrolny jest jakby ociupinkę mniejsze, ale po co go mierzyć, skoro zawsze było ok?! : /

No i wyszła spódnica w rozmiarze nie wiem jakim, bo ledwo wcisnęła się w nią moja koleżanka, 100 razy szczuplejsza ode mnie. Powiem szczerze, że w pierwszym momencie po przymiarce trochę się przeraziłam: „aż tak przytyłam czy jak???” I dopiero po przymiarce kilku poprzednich ciuchów w moim naturalnym rozmiarze 😉 doszłam to tego o co chodzi!

I sorry… nie lubię jej! I już się do niej nie przekonam! Do rozmiaru XXXS nie schudnę, aż tak poświęcać się nie będę 😛 No i co ja mam z nią teraz zrobić???

Sama spódnica z wykroju papavero, który można pobrać tutaj, jest ładna, ale według mnie raczej dla szczupłych i wysokich, i to w dodatku na szpilkach 😉 Uszyłam ją z resztki wełny, która została mi po dwukolorowych spodniach. Szyło się dobrze, nawet bardzo dobrze 🙂 Trochę bałam się tych zakrętów na bokach, ale poszło szybko i gładko, bo wszystko do siebie pasowało, jak to w wykrojach papavero 🙂 Jedyną modyfikacją, jaką zrobiłam, to przedłużenie jej o 3 cm. Ja chyba mam jednak trochę więcej niż 168 cm wzrostu 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *