Tiger B.

tiger3

Gdyby mój syn znał powiedzenie: „Co ty wiesz o…!”, na pewno w fazie projektowania tego stroju padłoby: „Co ty wiesz o tygrysach, mama!” 😛

Decyzja była szybka i bez zastanowienia: „Będę tygrysem na zabawie karnawałowej”. No dobra, ok – powiedziałam i siadłam do przeglądania sklepów internetowych w poszukiwaniu jakiegoś sensownego materiału choćby delikatnie przypominającego skórę tygrysa. Znalazłam, a jakże…. wszystkie w Stanach Zjednoczonych i tylko jeden w Polsce! Szczęśliwa, że ten jeden jedyny materiał dostępny jest w dodatku w sklepie blisko domu, wołam moje dziecię i co? I pstro!!! Booo… „tygrys nie jest brązowy!” I gadaj zdrów! Nie pomogły argumenty, że to futro najsilniejszego tygrysa na świecie… że to futro tygrysa bengalskiego (po rozmowie z moim dzieckiem okazało się, że takiego tygrysa, jak bengalski w ogóle nie ma!)… że nikt w przedszkolu takiego stroju mieć nie będzie (bo która normalna matka wydałaby na materiał 60zł żeby z niego uszyć strój karnawałowy kiedy chińskie w supermarketach można kupić za 20zł?)… że tygrysy zmieniają kolor futra w zależności od nastroju 😛 – zdesperowany rodzic ima się najbardziej absurdalnych argumentów. NIE! Tygrys ma być: „pomarańczowy w czarne paski i koniec”.

No więc siadłam do maszyny i przyszywałam te paski do pomarańczowego materiału. Zajęło mi to cały boży dzień, a wieczorem po zamknięciu oczu widziałam tylko czarne paski na pomarańczowym tle. To już chyba obłęd! – pomyślałam i na drugi dzień dzielnie zabrałam się za zszywanie tego „czegoś” pomarańczowego 🙂

Eh! Długo nie zapomnę tego tygrysa 😉 ale powiem szczerze, że jeden uśmiech mojego syna, kiedy przymierzał swój wymarzony strój, wynagradza wszystkie „bóle i męki” jakie musiałam znieśc przy jego szyciu 😀

A co wyszło? Zobaczcie sami. Niestety, uchwycić tygrysa w ruchu nie jest łatwo 😛 dlatego zdjęcia są takie sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *